Sen

Z dnia na dzień robiło się coraz szybciej ciemno i zimno. Pogoda nie służyła do długich wędrówek i spacerów. Coraz częściej swój wolny czas spędzałam w domu przed telewizorem bądź z dobrą książką w ręku, ale to zdarzało się o wiele rzadziej, gdyż przychodziłam z pracy tak zmęczona, że nie miałam siły przewrócić ani jednej strony w ciekawie zapowiadającej się książce. I właśnie  taki wieczór zapowiadał się również dzisiejszego dnia. Przyszłam z pracy dość późno i byłam tak zmęczona, że nic mi się nie chciało. Położyłam się do łóżka i nawet nie wiem kiedy zapadłam w sen. Śniło mi się, że jestem małą dziewczynką i mieszkam w potężnym, różowym domku ze szkła. Codziennie przechadzam się długimi korytarzami, na których stoją duże szklane wazony ze świeżo ściętymi kolorowymi kwiatami oraz szklane świeczniki z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Każdy świecznik jest taki sam. Posiada cztery szklane ramiona, na których stoją różowe płonące żółtym światłem świece. Na ścianach wiszą różnego rodzaju portrety, a z sufitów zwisają przepiękne szklane żyrandole. W salonie na środku stoi kominek, a na nim szkło dekoracyjne z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Pomiędzy tym szkłem znajdują się zdjęcia całej rodziny oprawione w drewniane ramki. Patrząc dalej obok okna stoi stolik z karafką napełnioną zimną wodą i pięć szklanek z firmy Glassworks.




Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.