sklep

Witam wszystkich blogerów   dzisiaj napisze jak zawsze cos  o szkle parę dni temu jak byłem na miecie natknąłem sie na sklep ze szkłem  tak  zupełnie przypadkowo wgl nie wiedziałem nic ze jest tu taki sklep a mieszkam juz w tym miecie ładnych parę lat po obejrzeniu wystawy stwierdziłem ze na pewno  cos ciekawego tu znajdę bo wejściu  do sklepu przywitała mnie właścicielka sklepu zapytała sie czy szukam  czegoś konkretnego i w taki sposób wdałem sie z nia w dyskusje co sie okazało nic nie wiedziałem o tym sklepie a on istnieje od 92 roku wiec juz ładnych pare lat w sklepie było dużo szkła takiego przed epoki z klimatem naprawdę  takie jak sie naprawdę rzadko widuje  wiec postanowiłem chociaż cos małego kupić  i kupiłem bardzo ładna cukiernice  firmy Glass Works  po zakupie pjechałem prostu do domu podrawiam do nastepnego 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.