Dobra Atmosfera

Dobra atmosfera.
Tylkoslowik
Do: Ja
środa, 31 stycznia 2018, 06:41
Młode małżeństwo wprowadziło się do mieszkania, które należało do firmy Glassworks. Firma ta zatrudniała 2000 osób i przyjeżdżali ludzie w poszukiwaniu pracy z różnych stron Polski. Ania i Grzegorz pracowali na ostatnim odcinku linii i byli pakowaczami. Do różnokolorowych Pudełek wkładali przepiękne dzbany, szklanki i różne szkło dekoracyjne. Wcale nie była to lekka praca. Trzeba było przenosić z miejsca na miejsce ciężkie Pudła ze szkłem. W firmie wśród pracowników była bardzo dobra atmosfera, na jakiej zależało całemu zarządowi i kierownictwu zakładu. Firma Glassworks organizowała różne wycieczki, zabawy, ba nawet konkursy. Ania dzięki zakładowy pracy nauczyła się grać w szachy i pnąc się po szczebelkach w górę, zdobywała coraz to  wyższe kategoriie, nawet czasem wygrywając mistrzostwa Wojewódzkie dostawała się na mistrzostwa Polski w szachach. Firma Glassworks na wszystkie zawody szachowe wysyłała Anie samochodem, zaopatrzoną w prze pięknie malowane firmowefiliżanki i szklanki dla wszystkich zawodników, oczywiście w ramach reklamy. Grzegorz nigdy ani na zawody samej nie puszczą. Jak Firma nie dała mu wypoczynkowego urlopu, to brał bezpłatny i zawsze jechali razem. I jak to często w bajkach bywa, razem żyli długo i szczęśliwie, a w codziennym, zwykłym Życiu niczego im nie brakowało.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.