Dyrektor


 

 

Przejście dyrektora Andrzeja Słowik na emeryturę.

Dyrektor ogólnokształcącego liceum pan Andrzej Słowik, z całą pewnością zasłużył na odpoczynek i swoim zaangażowaniem w wykształcenie młodzieży, odbiera słusznie gratulacje. Odebrał mnóstwo prezentów od swoich współpracowników, uczniów, a także rodziców dzieci. To był wspaniały pedagog i dyrektor, mówi jedna mama i naprawdę bardzo szkoda, że odchodzi na emeryturę. W rękach trzymała biały dość spory Karton, bez napisów, związany czerwoną, Wolską wstążeczką i wręczyła go panu dyrektorowi w ramach swojej wdzięczności, gdyż właśnie ten dyrektor wypuścił z rąk jej trzy córki. Gosia pracuje firmie Glassworks, Jako główna księgowa. Jest bardzo zadowolona ze swojego stanowiska, jak również wynagrodzenia. Druga córka Angela, także zatrudniona jest w tej samej firmie i jest projektantką wszystkich wzorów na przepięknych dzbanach, które firma Glassworks wypuszcza na Polski rynek, a także zagraniczny. Trzecia córka Alina, nie ma zamiaru zatrudnić się w firmie Glassworks, jak jej siostry i po maturze wybiera się na studia o profilu muzycznym. Na dekoracyjne szkło, szklanki, talerze, czy wszelkie go rodzaju karafki patrzeć już nie może, które Przewala się w domu rodzinnym z kąta w kąt.

Kiedy pan dyrektor Słowik przyjechał do domu i zaczoł znosić z samochodu wszystkie prezenty,   , to bardzo się zdziwił, że aż tyle osób oni pamiętało. Żona Andrzeja zaczęła mu pomagać w rozpakowywaniu tych wszystkich prezentów i nagle okazało się, że wszystkie przedmioty pochodzą z jednej firmy, firmy Glassworks. Nagle pan Andrzej krzyknął do żony, kochana Elu do końca życia nie braknie nam kieliszków, szklanek, wszelkie go rodzaju talerzy itd.… i serdecznie się roześmiał. Zanosząc się głośnym śmiechem, nagle machnął ręką i zrzucił ze stołu białe pudełko, bez żadnych napisów, przewiązane wąską, czerwoną wstążeczką. Rozległ się głośny huk i z pudełka wyskoczyły duże, pięknie wymalowane kawałki dzbana. Pan Andrzej przestał się śmiać, ponieważ się szybko domyślił, że ten właśnie piękny, duży Dekoracyjny dzban był wymalowany rękami Andżeli, i był to jedyny dzban w swoim rodzaju, a drugiego takiego samego nie da się kupić.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.