małżeństwo


To działo się jeszcze za głębokiej komuny, W niewielkim mieście, w latach siedemdziesiątych, a być może osiemdziesiątych. Po szkole zawodowej, młodzi ludzie przyszli do pracy. Jurek i Ela od razu wpadli sobie w oko, co rzadko się zdarza i zakochali się. Szybko wzięli ślub. Niestety musieli mieszkać w hotelu i to każde w innym pokoju. Takie czasy…. Na szczęście po dwóch latach otrzymali swoje pierwsze mieszkanie ze spółdzielni mieszkaniowej. Musieli szybko zebrać wkład mieszkaniowy, który uzupełnili pożyczką z zakładu pracy. Wykonywana praca była mało płatna i młode małżeństwo zaczęło poszukiwać innej, bardziej płatnej i zatrudnili  się w firmie  Glassworks,  w której na początku niezbyt im się podobało. Ale po czasie polubili swoją pracę, bo jak się sami przekonali, to tylko kwestia przyzwyczajenia. Ela na samym początku musiała sprzątać halę, w której wytwarzano ogromne dzbany, a jurek nosił na palety ogromne Pudła ze szkłem dekoracyjnym. Po kilku latach Firma  Glassworks zaproponowała im inną pracę,  na samej produkcji. Ela i Jurek bardzo się uradowali. Przecież ukończyli różne kursy w temacie wytwarzania szkła, i umieli pięknie obrabiać szkło, ba nawet przepięknie je ozdabiać. Prawdopodobnie były to ich ukryte, wrodzone zdolności manualne i dlatego kierownik produkcji zwrócił na nich uwagę, i zlecał im do ozdabiania najtrudniejszą i najbardziej płatną pracę. Obydwoje prześcigali się w malowaniu teleży, maleńkich talżyków, filiżanek, szklanek i przepięknych Dzbanów.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.