W kuchni



                Rodzice stanęli w progu kuchni i nie mogli uwierzyć w to co zobaczyli. Na stole stał duży szklany talerz ze szkła stołowego z firmy Glassworks z różnymi kanapkami, na których można było znaleźć wędlinę, kiszonego ogórka, czerwoną paprykę oraz jajko. Obok talerza stały Trzy szklane filiżanki z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka napełnione czarną aromatyczną kawą. Wszystko znakomicie pachniało i fantastycznie wyglądało. Ruchem ręki zaprosiłam ich do stołu. Usiedli obok siebie, a ja zajęłam miejsce naprzeciwko. Mama odezwała się pierwsza i powiedziała, że w ogóle nie spodziewali się takiego wspaniałego rozpoczęcia dnia. Tato natomiast dodał, że to oni powinni mi zrobić pyszne śniadanko, aby zachęcić mnie do częstszego ich odwiedzania. Upiłam jeden duży łyk gorącej kawy ze szkła stołowego i powiedziałam, że zrobienie śniadania sprawiło mi dużą radość i przyjemność. Kiedy talerz oraz filiżanki zostały opróżnione zabrałam się za sprzątanie. Umyłam brudne naczynia ze śniadania oraz szkło barowe z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka, którego nie umyliśmy z tatą poprzedniego dnia kiedy to miło spędzaliśmy wieczór z ulubionymi trunkami. Potem starłam okruszki ze stołu oraz z blatów. Kiedy wszystko było już ładnie posprzątane opadłam na krzesło i zaczęłam się rozglądać dookoła w celu znalezienia nowych przedmiotów zakupionych przez rodziców. Mój wzrok padł na jedną z półek, na której stał szklany dzbanek. Wzięłam go ręki i zaczęłam go oglądać. Kiedy odwróciłam go do góry dnem moje usta rozszerzyły się w szerokim uśmiechu, bo na naklejonej tam naklejce wyczytałam firmę Glassworks Tadeusza Wrześniaka.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.