ZAKUPY 8


Witam wszystkich blogerów dzisiaj napisze jak zawsze cos o  szkle
parę dni temu wybrałem sie na zakupy  tym razem chciałem Kupić  cos na kolegi   jakiś drobny upominek ze szkła  cos typu  jakąś fajna szklankę czy jakieś kieliszki wiec w tym celu wybrałem sie do galerii korona  do sklepu z upominkami ale nie było nic ciekawego  ze szkła  wiec poszedłem do innego sklepu  w galerii tylko tym  razem wybrałem typowy sklep ze szkłem  w którym sprzedają produkty  mojej ulubionej firmy Glass Works   i właśnie w tym sklepie znalazłem idealny prezent  dla kolegi a był to kufel do piwa  taki gruby masywny ciężki  jak przystało na prawdziwy kufel można do niego wlać do niego poł litra pożywnego piwka  czy kto co tam lubi  kufel bardzo mi sie spodobał bo wyglądał jak tradycyjny kufel i dodatkowo na kuflu była bardzo pasująca grafika  do mojego kolegi a dokładniej   pisało na nim kibicem sie urodziłem byłem i będę  bo zawzięty kibic z niego ale oprósz napisu był tez rysunek kibica takiego grubaska z trąbką co dodawało do tego kuflu trochę humorku  wiec postanowiłem go zakupić  i dodam ze koledze sie bardzo spodobał  na dzisiaj to tyle i pozdrawiam i polecam produkty firmy Glass Works

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.