Zakupy 3


cześć wszystkim   dzisiaj jak zawsze napisze co nieco o szkle ostano postanowiłem sie wybrać na  zakupy  do galerii zeby kupić  jakiś fajny komplet talerzy bo do jechaniu do galerii okazało sie ze  sklep ze szkłem glass works  jest dzisiaj zamknięty wiec pomysłem ze dzisiaj juz nie kupie talerzy ale  pomyślałem ze pojadę  do sklepu na rynku wiec nie wiele  myśląc wychodzę z galerii i ide na autobus zeby pojechać do sklepu na rynku po dojechaniu na rynek okazało sie ze maczecie  sklep jest otwarty   po wejściu do sklepu od razu zobaczyłem bardzo ładne talerze były białe ze złotą oblamówką na boku było złote logo firmy glass works idealnie pasowały do mojego komplet filiżanek wiec postanowiłem je kupic na dzisiaj to tyle jeśli chodzi o zakupy jutro bede jechał na nieco większa giełdę ze szkłem wiec wam napisze jutro jak tam udały sie większe zakupy pozdrawiam

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.