Festiwal

Witam
W tym i zaszalałem i wybrałem się wygodniena festiwal teatralny do Szczecina. Było to o tyle dziwne, że ja bardzo nie często wybieram się na coś nie związanego ze szkłem dekoracyjnym, bądź stołowym. Jednak tym razem jakoś tak mnie naszło. Nie będę pisał o obejrzanych spektaklach, bo nie o tym  jest ten blog. Choć było by o czym pisać i to długo.... Ja jednak ograniczę się  do opisania niespodzianki, która spotkała mnie w hotelu, w którym się zatrzymałem.
Gdy dotarłem na miejsce, dostałem elegancki pokój, w którym powitał mnie stojący na środku stołu piękny szklany wazon  firmy Glassworks. Byłem mile zaskoczony. Gdy się ogarnąłem,  postanowiłem coś zjeść na ciepło. Udałem się więc do hotelowej restauracji. Ceny były dosyć kosmiczne, ale byłem głodny, zmęczony i postanowiłem zjeść tam  obiad, bez grymaszenia. 'Moje zaskoczenie pozytywne, wzrosło znacząco, gdy ten horendalnie drogi, ale jak się później okazało pyszny obiad  podano na rewelacyjnych a tależa hotel również Glassworks. B No muszę przyznać, że byłem zachwycony. Spytałem kelnerki, czy całe szkło stołowe i dekoracyjne w tym hotelu jest produkcji Glassworks? Trochę zaskoczyło ją moje pytanie, ale odrzekła, że tak, wszystko zostało specjalnie dla nich wyprodukowane właśnie w firmie Glassworks.
Od tego motenu, Jadałem w hotelu, choć było to kosztowne, ale jedzenie na takim szkle, było warte każdej ceny.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.