Kiedy praca się opłaca?

Najpierw zadam wam pytanie, na które pewnie i tak zaraz wam odpowiem, ale jak myślicie: Kiedy praca się opłaca? Zaraz wam odpowiem na to pytanie. Jak wiadomo każdy ma inny charakter pracy i czasami bywa tak, że ktoś ma taką pracę, że wystarczy, że siedzi przed komputerem i pracuje. Ja właśnie mam taką pracę, no a co za tym idzie pracować też trzeba z przyjemnością i ja mam właśnie taki charakter pracy, że mogę pracę również uczynić przyjemnym, a nic tak nie uczyni pracy przyjemnym, jak wypicie szklanki kawy bardzo dobrej parzonej, bo trzeba wiedzieć też wam, że ja bardzo lubię pić kawę parzoną, no i o tym chcę powiedzieć wstępnie wam, że odpowiedając na swoje własne pytanie, no to wtedy właśnie się praca opłaca, kiedy w pracę wplecione są przyjemności. Moje przyjemności akurat wynikają z picia kawy, no i szklanka moja z kawą jest właśnie z huty szkła gospodarczego Wrześniak Glassworks, która to huta trudni się właśnie wyrobem szklanek. Bardzo dobrze mi się piło z tej szklanki kawę, które to szklanki polecam, bo są i do zimnych napojów i do gorących, no i przede wszystkim bardzo dobrze mi się pracowało i wiem, że to zasługa nie tyle kawy, ile firmy, z której pochodziła moja szklanka, a mam już ich trochę.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.