Miły Prezent


Witam,
Kilka dni temu spotkała mnie olbrzymia niespodzianka w pracy.
Był sobie dzień, jak co dzień. Po skończonej pracy poszedłem do biura oddać dokumenty i kluczyki od należącego do hurtowni szkła dekoracyjnego i stołowego, w której pracowałem samochodu. W biurze pani Ania poinformowała mnie, że jest dla mnie i każdego innego pracownika firmy prezent. Mocno się zdziwiłem, jakiż to prezent możemy dostać i z jakiej okazji. Wyraziłem swoje pytanie głośno, a ona odrzekła, że szefostwo wymyśliło, że w związku z doskonałymi wynikami finansowymi, każdy dostanie coś ze szkła dekoracyjnego i stołowego. Ucieszyła mnie ta wieść, szczególnie, że kolekcjonuję takie właśnie szkło. W dodatku wiedziałem, że będzie to coś ze szkła firmy Glassworks, bo takim właśnie handlowaliśmy. Pani Ania zniknęła na chwilę w pomieszczeniu obok, po czym wróciła niosąc pudełko pięknych szklanek firmy Glassworks oczywiście. Natychmiast otworzyłem pudełko i zajrzałem do środka. Było tam sześć pięknie wykonanych szklanek Glassworks. Ucieszyłem się, bo takich jeszcze nie miałem. Podziękowałem i zadowolony opuściłem biuro. Gdy przechodziłem przez bramę firmy, za mną już kilka osób, niosło podobne pudełka. No cóż, nie wiem jak inni, ale ja byłem bardzo pozytywnie zaskoczony i zadowolony.


Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.