Rozwiązany problem


                Nie mogłam na to patrzyć jak moi znajomi siedzący na tarasie i bawiący się w najlepsze przy okazji tłuką szklane kieliszki z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Szybko podeszłam do głośno grającego głośnika i trochę się natrudziłam, aby znaleźć wyłącznik, ale w końcu się udało. Jednym sprawnym ruchem przycisnęłam przycisk i nagle zrobiła się zupełna cisza. Jedynie słychać było chrupiące pod butami rozbite szkło. Nikt nie wiedział co się stało. Koleżanki dalej chciały śpiewać grające piosenki, a chłopaki dalej pić. Powiedziałam im, że dalej będą mogli się świetnie bawić jednak muszą skończyć z rozbijaniem szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Zaczęli mnie uspokajać i mówić, że jestem niewyluzowana i strasznie czepialska. Jednak widzieli, że nic nie wskórają, więc wszyscy zgodnie powiedzieli, że ni to obiecują, że ani jeden kieliszek z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka się nie rozbije. Zadowolona i spokojna mogłam z powrotem wrócić do domku, gdzie zostawiłam przystojnego właściciela domku z fajnym psem. Odwróciłam się na pięcie z tarasu, aby udać się do domku, a tu zobaczyłam w progu stojącego Michała. Kiedy podeszłam bliżej powiedział mi, że bardzo się cieszy, że rozwiązałam w tak prosty sposób problem ze szkłem, bo sam chciał im zwrócić uwagę, ale nie wiedział jak to ma uczynić. Uśmiechnęłam się do niego szeroko i powiedziałam, że za to, że go wyręczyłam to jest mi winny dużą szklankę gorącej herbaty z cytryną i chcę ją dostać w szkle stołowym z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.