Imprezka


Nie odwiedzałem Pawła odkąd kupił nowe mieszkanie a, że nastąpiło to niedawno nadarzała się w końcu dobra okazja do odwiedzin. Z braku czasu i mnóstwa spraw na głowie nie zorganizował nawet parapetówki.
Trzeba było zrobić to za niego, i wprosić się wraz z doborową ekipą.
Z racji na fakt, że wiele z znajomych wyjechało za pracą lub w innych celach część z nich nie mogła przybyć, ci którzy przybyli wystarczyli do stworzenia odpowiedniej atmosfery.
Było bardzo miło i sympatycznie, wszyscy śmiali się, cieszyli ze spotkania i dobrze się bawili.
Wiele rozmów i wspomnień, jak to w takich przypadkach był też alkohol, graliśmy na konsoli i oglądaliśmy filmy – jak to zawsze było.

Brat otrzymał kilka prezentów na nowe mieszkanie. Dwa obrazy, świecznik, pościel, szkło stołowe, alkohol.
Tym co utkwiło mi w pamięci był bardzo ładny świecznik, duży i szykowny. Ładnie zapakowany, po rozpakowaniu robił jeszcze większe wrażenie. Widać było, że jest to produkt najwyższej klasy.
Jak widniało na pudełku był wyprodukowany przez firmę Glassworks.
Oczywiście te szkła poszły w ruch, sprawowały się bardzo dobrze.
Po tak wyśmienitym spotkaniu umówiliśmy się na kolejne za jakiś czas, oby było tak samo fajnie.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.