SPOTKANIE

Witam wszystkich blogerów dzisiaj napisze jak zawsze cos o  szkle parę dni temu  spotkałem sie z kolega z którym sie dawno nie widziałem postanowiliśmy sie wybrać na jakieś piwko wiec poszliśmy na rynek w Kielcach  to takiej knajpki plejada   usiedliśmy w ogródku zamówiliśmy po piwko i tak  zaczęliśmy miedzy sobą rozmawiać  no ale  w trakcie rozmowy   zgłodnieliśmy  wiec postanowiliśmy cos zamówić na ząb ja sobie zamówiłem    typowo polski obiad kapustkę ziemniaki i schabowego  Krystian  zamówił sobie  spaghetti i zamówiliśmy również   sok  litrowy i właśnie doszedłem do sedna  sok był  podany w bardzo ładnej Karafce  huty Glass Works która bardzo   mi sie spodobała i  bardzo chętnie bym ja nabył  bo  zjedzonym obiedzie poszedłem z Krystianem   na spacer  w stronę  sklepu ze szkłem po wejściu do sklepu  spytałem sie pani żeby mi  pokazała dostępne karafki no ale okazało sie ze nie ma takiej jak tamta  ale po krótkiej rozmowie opisałem pani ta karafkę gdzie ja widziałem i  okazało sie ze wie o jaka karafkę mi chodzi powiedziała ze jak werznę z dwie to może mi zamówić w   hurtowni wiec sie i za zgodziłem jakieś tydzień będę miał je wiec fajnie na pewno mi sie przydadzą po wyciu ze sklepu poszliśmy  w stronę przystanku  pożegnałem sie z Krystianem i na dzisiaj to tyle pozdrawiam do następnego 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.