Wypad

  cześć wszystkim    dzisiaj jak zawsze o szkle musiałem sie wybrać dzisiaj do Krakowa pozałatwiać sprawy wiec pojechałem o 9 rano do Krakowa   po 2  godzinach byłem w Krakowie  od razu poszedłem załatwiać sprawy około 14 poszedłem sobie na rynek  żeby zjeść obiad  znalazłem obok rynku fajna  knajpkę doszyć tania po zjedzeniu obiadu miałem jeszcze  trochę czasu do pociągu wiec postanowiłem sie przejść na pociąg wolnym krokiem po drodze natknąłem sie na  sklep ze szkłem  wpadł mi w oko zestaw talerzy  na wystawie wiec postanowiłem zajrzeć po wejściu do sklepu  byłem bardzo pozytywnie zakoszony towarem sklepie było tam bardzo dużo ciekawego ładnego szkła a wiec postanowiłem co nieco zakupić wiec  kupiłem  zestaw stołowy który wpadł mi od razu w oko był to zestaw firmy glass wokrss  ten zestaw był nie typowy  były to talerze w kształcie trójkąta białego koloru ze wstawkami  złotymi bo  bokach kupiłem także tez  szklanki  o kształcie  niepełnych trójkątów po zakupach juz miałem mało czasu wiec szybkim krokiem podążyłem na dworzec a teraz to na tyle pozdrawiam do następnego wpisu  

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.