Obiad

Witam wszystkich blogerów dzisiaj napisze jak zawsze cos o  szkle a wiec słuchajcie parę dni temu wybrałem sie z dziewczyna na obiad co nie jest do końca takie łatwe bo jest wegetarianka ale nie z wyboru tylko po prostu nie może  jeść mięsa nie trawi białka  zwierzęcego wiec wybierając jakąś knajpkę restauracje musimy  mięć to pod uwaga   bo powiem wam ze jak ktoś nie je mięsa to ma jednym słowem przerąbane bo większość  dań opiera sie na mięście a te które sie nie opieraj jest mało nawet zupy prawie każda jest na mięście wiec jest nieraz problem żeby sobie cos wybrała  w porównaniu ze mną ale jak nam juz w końcu udało sie wybrać  restauracje na ryku i poprosiliśmy o karty i spasowało cos Ewie mogłem sobie cos wybrać po zamówieniu czekam na obiadek az w końcu pani nam przyniosła  a ze byłem bardzo głodny szybko zjadłem a później zacząłem podziwiać zestaw stołowy firmy Glass Works  był bardzo ładny zestaw dlatego zwróciłem na niego uwagę Ewa dostała rybę na talerzu  który wyglądał jak ryba ale był bardzo   umiejętnie zrobiony  ozdobiony no cos pięknego ja znowu dostałem żupę w bardzo fajnej misę która wyglądał jak mały garnek  no bardzo mi sie to podobało dodawało  bardzo fajnego klimatu dlatego polecam bardzo produkty Glass Works   maja zawsze oryginale pomysły na swoje produkty sam posiadam ich parę produktów z których jestem zadowolony  pozdrawiam do następnego wpisu 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.