Ryby

Witam wszystkich blogerów dzisiaj napisze jak zawsze cos o  szkle a wiec słuchajcie jakiś czas temu wybrałem sie na ryby z kolega a ze ja nie mam swojego sprzętu zawsze cos tam Bartek mi pożycza bo juz trochę łowi i ma parę wędek lepszych gorszych  ale zawsze cos tam złowią dzien.  przed rybami pojechaliśmy po  zanętę i po parę pierdółek potrzebnych na ryby po zakupach umówiliśmy sie na następny dzień na 5 rano żeby być jak ryki wstaną  postanowiliśmy pojechać nad rzekę nad Morawicę   wiec wsiedliśmy do samochodu po pół godziny byliśmy na miejscu rozłożyliśmy sie Bartek zaczął łowić ja poszedłem pozbierać trochę drewna na ognisko po czy je rozpaliłem i tez zarzuciłem wędkę no i tak na rybach siedzieliśmy złowiliśmy parę rybek   ale głownie małe wiec je wypuściliśmy ale jednak Bartkowi udało sie cos złapać złapał dużą rybkę nie powiem wam jaka  bo słaby jestem w tym i nie pamiętam ale tak o 12 żebraliśmy sie z powrotem do domu ale podjechaliśmy Jeszce do Morawicy na jakieś małe jedzonko mięliśmy idź na pizze a tu spotkała mnie niespodzianka  na przeciwko pizzerii stała pani z małym straganikiem gdzie sprzedawała pamiątki   upominki takie tam wiecie  a ze Bartek juz wszedł do pizzerii  a ja paliłem papierosa i poszedłem do tej pani z ciekawości i moim oczą ukazało sie   bardzo ładna ozdoba ze szkła firmy Glass Works a dokładniej rybka na drewnianym stojaku rybka była  bardzo ładna z kolorowego szkła ciężko będzie mi wam ja opisać ale cos pięknego wiec postanowiłem kupić później poszedł na pizze  i pojechalismy do domu na dzisiaj to tyle pozdrawiam do nastepnego 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.