Spotkanie

Witam wszystkich blogerów dzisiaj napisze jak zawsze cos o  szkle a wiec słuchajcie parę dni temu zadzwonił do mnie koleżka  ze chciał by pogadać ale tak na żywo bo sie dawno nie widzieliśmy zapytał mnie kiedy by mi pasowało powiedziałem mu ze mogę sie spotkać w piątek wieczorem jemu tez pasowało powiedział mi żebym brał  dziewczynę bo on wpadnie ze swoja Dominika  zapytałem sie go czy nie lepiej tak bez nich jak sie tak dawno nie widzieliśmy Bedzie można bardziej zabalować pogadać po męsku na co on mi powiedział ze wie o co mi chodzi ale  mówi ze ma na mnie niespodziankę razem z Dominiką wiec wiele nie dyskutując powiedziałem dobra wpadnę z Ewą  wiec zaproponowałem o 20 w plejadzie żebyśmy sie spotkali  ze zarezerwuje jakiś stolik no co on sie zgodził skończyliśmy rozmowę a ja sie zastanawiałem co to za niespodzianka i nie mogłem sie doczekać piątku  ale w koczu przyszedł piątek i spotkaliśmy sie   a ze ja byłem pierwszy z ewa  i zaraz miał byś Kamil zamówiłem co nieco a dokładnie pół litra  sokiem  i tu spotkała mnie tez bardzo miła niespodzianka  pani kelnerka przyniosła bardzo fajne kieliszki firmy Glass Works  kieliszki były na  nogach były bardzo wysokie ale z bardzo małym obwodem  no wyglądały bardzo fajnie pierwszy raz takie widziałem aż zrobiłem sobie zdjęcie  żeby sobie kupić takie kieliszki na ale co do szkła to na tyle bo pochwiali  poszedł Kamil zaczęliśmy rozmawiać i juz sie dowiedziałem co to za niespodzianka  Kamil bieżę ślub i chciał mnie zaprosić wogl sie tego nie spodziewałem  facet który  zawsze mówił ze nigdy sie nie ożeni a tu proszę jednak   na dzisiaj to tyle my Jeszce długo debatowaliśmy ale może lepiej to pominę do następnego wpisu  pozdrawiam drodzy blogerzy

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.