Giełda 4

Cześć wszystkim ostano pisałem wam o giełdzie  glass works i skończyłem na zakupach i powrocie droga minęła mi spokojnie  w Kielcach byłem około 14 postanowiłem każdemu zawieś zakupy pojechałem najpierw do pani z basenu  dałem jej świeczniki była z nich bardzo zadowolona powiedziała ze sama by lepszych nie wybrała powiedziałem ze jeśli jej upadną to nawet sie nie powinny sie jej stłuść   oczywiście nie opowiadałem jej historii ze mi upadł  wolałem ją jakąś pominąć  po zapłaceniu i pożegnaniu sie z panią pojechałem do sąsiadki zawierz  jej komplet talerzy firmy glass works  sąsiadka tez była bardzo zadowolona powiedziała ze trawiłem w jej gust po rozmowie wypiciu herbaty sąsiadką  wyszedłem do niej wziąłem rzeczy na Darka i poszedłem do niego darek tez był zadowolony  i z zgadnijcie z czego najbardziej ze szklanek do łyski wypiłem z nim po szklance i   rzeczywiście w tych szklankach jak by lepiej niż normalnie  dobra 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.