Targi

cześć wszystkim   dzisiaj jak zawsze napisze co nieco o szkle ostano pisałem wam ze byłem na giełdzie a dzisiaj wam napisze o targach szkła które odbyły sie wczoraj  w Kielcach  na targi wybrałem sie z dwoma znajomymi  targi trwają dwa dni ale ja byłem tylko wczoraj na targach mozna było zobaczyć   wszystko ze szkła nie tylko   komplet talerzy czy filiżanki świeczniki  szklanki czy ozdoby  ale tez były płytki  np do łazienki ze szkła  drzwi szklane no i ogl wszystko ze szkła na targach byłem ze 4 godziny i  byłem chyba na każdym  stanowisku juz dawno nie miałem takiej frajdy z oglądania szkła no porostu można było zobaczył każdy produkt który jest ze szkła był tez wykład o szkle jego produkcji jak sie zminia  z latami produkcja szkła ogl wygład był bardzo ciekawy i dużo z niego sie dowiedziałem polecam  chodzić na takie targi po pierwsze można fajnie spędzić czas a po drugie możemy sie duzo dowiedzieć i zobaczyć rzeszy których jeszcze nie widzieliśmy bo na takich targach jest dużo nowości  ja sam na targach kpiłem sobie parę  ozdób ze szkła firmy Glass Works  które zostały wykonane przy mnie  nową technologią  której jeszcze nie znałem  wyrobienie jednej takiej ozdoby na  maszyny to jakieś 10 s wiec byłem pozytywnie  zaskoczony  nową technologia i jeszcze raz polecam targi bo naprawdę warto    pozdrawiam do następnego wpisu 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.