imieniny


·         siemka wszystkim dzisiaj byłem na zakupach i akurat przypomniało mi sie zo moja matula ma imieniny wiec trzeba kupić jakiś upominek wiec poszedłem do kwiaciarni kupiłem mały bukiet białych róż no ale wiadomo trzeba je w coś włożyć zeby nie zwiędły  wiec szybko  ide do sklepu ze szkłem glass works i trzeba znaleźć odpowiedni wazon  wiesz szukam ale nie mogłem sie zdecydować wiec poprosiłem panią  ekspedientka żeby cos doradziła i doradziła mi bardzo łany wazon długi szeroki wazon koloru czerwonego a wiec kupiłem i jade do domu dałem mamie wazon razem z kwiatami mama była bardzo zadowolona wazon ogl bardzo sie jej spodobał i pasuje jej do wystroju domu pozdrawiam


Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.