Może się uda


                Paweł widząc, że jestem smutna i bez humoru powiedział, że w kwestii szklanego świecznika z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka postara się coś podziałać i jak się uda to spełni moje marzenie i będę szczęśliwą posiadaczką jednego z najdroższych świeczników w Polsce, a może i nawet w świecie. Troszkę tymi słowami poprawił mi nastrój jednak czułam, że jest to raczej nie możliwe. Cena pewnie jest bardzo wysoka i nie będzie mnie stać sobie kupić szklanego świecznika ze szkła dekoracyjnego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Nie czekając długo wyciągnął z kieszeni telefon i zadzwonił do swojego dobrego przyjaciela i zapytał się jego czy w swojej ofercie do sprzedaży szkła barowego, szkła stołowego i szkła dekoracyjnego nie ma czasami szklanego świecznika ze złotymi wstawkami, o którym kiedyś rozmawiali, bo ma klientkę, która jest nim bardzo zainteresowana. Powiedział, że wie, o który mu chodzi świecznik z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka jednak jest na tygodniowej delegacji za granicą i nie ma możliwości mu teraz sprawdzić, ale jak mu na tym bardzo zależy to może poczekać jak wróci bądź może dać mu namiar na innego znajomego, który też zajmuje się handlem szkła stołowego, szkła dekoracyjnego i barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Paweł nie chciał czekać aż dwóch tygodni i poprosił kolegę o namiar do znajomego.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.