Wystawa

wystawę szkła firmy glass works  o godzinie  10 rano umówiłem sie z nim na dworcu pkp bo specjalnie na wystawę trzeba było jechać do Warszawy po dotarciu na pkp spotykam odrazu marka ktory kupił juz bilety a wiec jedziemy 10 30 pociąg ale jak zawsze był opóźniony i wyjedzmy dopiero 11 30 wystawa zaczyna sie o 15 wiec zdążyliśmy  ogl na wystawie bardzo dużo ludzi ogl na  wejściu dostajemy mały upominek ze szkła  no i po wejściu  była krótka prezentacja produktów prezentacja trwała jakies 40 min po czym mozna było juz oglądać produkty i je kupować   marek zaczął od razu biegać jak szalony nie nadążyłem  za nim wiec chodziłem sam po woli oglądając wystawę zakupiłem sobie bardzo fajne filizanki do kawy az w końcu spotkałem marka obładowanego od gór do dołu w szkle mówi mi ze juz wszystko kupił co chciał i możemy wracać  wiec wychodzimy z wystawy glass works   idziemy na obiad a po obiedzie od razu  na dworzec pkp i w Kielcach jesteśmy o 23 wiec rozbijamy sie i wracamy do domu to na tyle na dzisiaj pozdrawiam  

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.