Trzy kotlety.
Potrzebuje szklaną salaterkę, wziąłem do ręki miseczkę, nie
to będzie o wiele za małe.
Spojrzałem na kuchenny blat i oceniłem sprawę bardziej
dokładnie. Trzy całkiem spore pomidory,
Trzy ogórki też niemałe, paczka oliwek z papryką, i puszka
kukurydzy, ta mniejsza.
Jak niby to wszystko chciałem zmieścić w tej miseczce? Pokręciłem
głową karcąc się w myślach.
Miseczkę odłożyłem na swoje miejsce, a w zamian sięgnąłem po
dużą szklaną misę. Ta się nada.
Zadowolony zabrałem się do roboty.
Ostry nóż to podstawa, aby dobrze pokroić te wspaniałe
smakołyki. Pomidory i ogórki kroję
dość drobno, oliwki to tak przynajmniej na pół, a nawet na
trzy. Kukurydzy tylko nie kroję, wiadomo.
Dodaję pieprzu, sporo bo lubię. Choć pieprz podobno nie
dobry na nerki, ale co tam. Tym razem
nie dodaję oliwy bo oliwki które mam od mojej siostry są już
w takiej zalewie oliwnej.
Wszystko mieszam i mieszam, żeby dobrze wymieszać i wstawiam
do lodówki.
W takie upały jakie panują taka sałatka to marzenie. Puki
stoję w kuchni przy lodówce sięgam
po szklaneczkę i szklaną butelkę w której mam zimną wodę
nalewam do pełna i wypijam na raz.
Nalewam ponownie, ale z tą już oddalam się do salonu na
fotel, wcześniej oczywiście chowam
szklaną butelkę z wodą do lodówki. Wolę pić wodę ze szkła,
jakoś z plastiku mi mniej smakuje.
Siedząc wygodnie w fotelu zastanawiam się co tu sobie zrobić
do tej mojej wyśmienitej sałatki.
Mie wiele musiałem dumać bo szybko stanęło na kotletach. Trzy
ogromne kotlety
w pysznej grubaśnaj panierce. Rewelacja, na samą myśl
zgłodniałem jeszcze bardziej.
Komentarze
Prześlij komentarz