piwo do rybki

Jak już wcześniej pisałem byliśmy niedawno na jeden dzień w miejscowości, która się nazywa Hel. Ta miejscowość leży oczywiście nad morzem. Zapomniałem o tym w poprzednim poście wspomnieć, ale właśnie teraz to nadrobiłem, ale w każdym razie, żeby za mocno nie odbiegać od tematu, to postanowiłem wam opowiedzieć o piwku, które wypiłem do ryby, o której wspominałem w poprzednim poście, którą to rybę jedliśmy na obiad. Tak się akurat stało, że bardzo ładne szkło barowe dostaliśmy do tego piwa. Była to półlitrowa szklanka do piwa oczywiście. Bardzo nam się podobała szklanka, a dowiedzieliśmy się, że ta szklanka to produkt huty szkłą gospodarczego Wrześniak Glassworks, która to huta szkła gospodarczego zajmuje się takim właśnie szkłem barowym między innymi. Ja w każdym razie byłem zachwycony i postanowiłem złożyć specjalne zamówienie w tejże hucie na taką właśnie szklankę. Zamówienie zostało bardzo szybko dostarczone do mojego domu i wszystkim również moja szklanka podoba się. Ja osobiście pozdrawiam wszystkich czytających bardzo serdecznie i zachęcam wszystkich do zamawiania produktów szklanych wyżej wymienionej huty szkła gospodarczego.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.