Wakacje 3


Witam wszystkich blogerów   dzisiaj napisze jak zawsze cos  o szkle parę dni temu byłem w Kielcach na rynku z okazji organizowanej imprezy My nie widzimy nic, a Wy - czy widzicie nas?  ipreze Była  to niepowtarzalna okazja, by zapoznać się z różnorodnymi rozwiązaniami dedykowanymi osobom z dysfunkcjami wzroku, było przygotowane m.in  występy niewidomych artystów, zespołu „Zmiana czasu", Akademii Młodych Talentów „Małe skrzypeczki”, oraz Piotra Resteckiego. można było odwiedzić „Gabinet dźwięku i dotyku”, a także skosztować świętokrzyskiej, tradycyjnej zalewajki przygotowanej przez rzemieślników z osady średniowiecznej było tez dozo innych  atrakcji i wystawców mnie  na przykład zainteresowało bardzo stoisko na którym  można było spróbować  piwo regionalne  które było podawane w  rożnych  szklankach i kuflach do piwa pan który obsługiwał te stoisko opowiadał o piwie jak i o tym jak jest ważne czego sie pije  ze każdy rodzaj piwa  ma swoja ulubiona szklankę szklanki i kufle można byłe tez zakupić wiec  sobie kupiłem jeden bardzo ładny i ciężki kufel do ciemnego piwa  impreza jak dla mnie bardzo udana konferencja ciekawa  na dzisiaj to wszystko pozdrawiam do następnego wpisu pozdrawiam

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.