Bieg


Witam,
Nasza firma, zajmująca się hurtową sprzedażą szkła stołowego i dekoracyjnego firmy Glassworks, co jakiś czas organizuje dla swoich pracowników i ich rodzin, różne konkursy. Tym razem postanowiono zorganizować bieg. Świetna sprawa, bo tak akurat się składa, że ja biegam. Najpierw biegałem by schudnąć, a gdy schudłem, bieganie na tyle już mi weszło w krew, że tak zostało. Zatem bezzwłocznie zapisałem się na listę startową.
Przyszła wreszcie sobota, czyli dzień, w którym bieg się odbywał. Miałem stres, choć trenowałem zawzięcie i wiedziałem, że te dziesięć kilometrów przebiegnę, ale mimo to, wiadomo, nie chciałem zająć ostatniej lokaty. Po cichu liczyłem na jakieś premiowane miejsce, tym bardziej, że nagrodami były szklane wyroby firmy Glassworks, czyli firmy, której szkło namiętnie kolekcjonuję. Pogoda sprzyjała, nie było gorąco, wiatr też nie przeszkadzał. Zatem punkt o dziesiątej ruszyliśmy. Motywację miałem silną, bo puchar z firmy Glassworks, specjalnie na tą okazję wykonany ręcznie, kusił okrutnie.
Z początku biegłem zachowawczo, by się nie wyłożyć na dziewiątym kilometrze. Potem łapałem wiatr w żagle i biegłem całkiem nieźle.  W końcu bieg dobiegł końca i ja dobiegłem. Nie było źle. Co prawda do pierwszej lokaty, brakło mi trochę, ale na trzecie miejsce się załapałem, co spowodowało, że otrzymałem piękny puchar firmy Glassworks. Za pierwsze miejsce był bardziej okazały, ale mój też był naprawdę piękny, okolicznościowy, ręcznie wykonany. Świetnie uzupełnia moją kolekcję i zajmuje honorowe miejsce.


Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.