Spektakl


Jakiś czas temu tak mnie naszło i wybrałem się do teatru. Sztuka miała być nowoczesna, więc żadne dziady…. Udało mi się kupić bilet z miejscem za raz przy scenie. Faktycznie, od pierwszej minuty sztuka wciągnęła mnie na całego. Co ciekawe, w sztuce było dużo scen, w których pojawiało się szkło tak i dekoracyjne, jak i stołowe. Bohaterowie sporo napojów spożywali, sporo też jedli przy stołach, więc i szkła nie brakowało. Tak mi się wydawało, że szkło, którego używali było firmy Glassworks. No ale głowy dać nie mogłem, trochę za daleko było, by to jednoznacznie stwierdzić. Z drugiej zaś strony wcale by mnie to nie zdziwiło. Szkło Glassworks, jest wyrabiane ręcznie i jak najbardziej nadaje się do takich celów. Nikt się takiego szkła nie powstydzi. Nie dało mi to jednak spokoju i po sztuce, postanowiłem się upewnić, czy dobrze mi się zdawało. Przy wyjściu z Sali, zapytałem pracownika o kwestie używanego w spektaklu szkła. Pracownik się trochę zdziwił, ale obiecał, że zdobędzie dla mnie tą informację. Wyjaśniłem mu, że jestem kolekcjonerem szkła stołowego i dekoracyjnego. Zdawało się, że zrozumiał, o co chodzi. Poczekałem w holu i po jakiś pięciu minutach, pracownik podszedł i poinformował, że istotnie, szkło stołowe wykorzystywane w spektaklu, było zamawiane w firmie Glassworks i na specjalne zamówienie wykonane ręcznie. Podziękowałem za informację i zadowolony ze sztuki i informacji, ruszyłem do domu.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.