Zakupy

Witam wszystkich blogerów dzisiaj napisze jak zawsze cos o  szkle parę dni temu wybrałem sie na zakupy  do galerii korona wiecie ciepło sie robi trzeba kupić  jakieś ciuchy na ciepłe dni  jakieś spodenki koszulki może jakieś nowe buty wiec poszedłem do  galerii chociaż powiem wam  nie łubie zakupów tego typu no ale natrafiłem na parę fajnych rzeszy kupiłem sobie bardzo fajna  sportowa koszule  i spodenki dżinsowe krótkie i buty  brązowe  co wszystko fajnie pasowało do ciebie  no ale potrzebne mi było trochę więcej nowych koszulek bo wiecie niestety trochę mi sie przybrało na wadze i wszystko za małe wiec musiałem idź do następnego sklepu żeby cos kupić fajnego ale po drodze jak miałem idź do hausa mijałem sklep ze szkłem   i sie do niego wróciłem bo  zainteresowała mnie   wystawa sklepu na której była  bardzo fajna zastawa talerzy firmy Glass Works wiec postanowiłem wstąpić   obejrzeć komplet talerzy no i nie mogłem sie potrzymać tak mi sie spodobał ten komplet ze musiałem zakupić wiec  zakupy ubrań zeszły na plan dalszy ale pewnie przydarzą mi sie talerze  po zakupie talerzy poszedłem na taxi  bo jak bym wracał autobusem do domu to mogło by sie cos stać  z moimi nowo zakupionymi talerzami  po czekaniu na taxi do domu dojechałem za jakieś dwadzieścia minut  z całymi moimi talerzami na dzisiaj to tyle  pozdrawiam do następnego postu 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.