Poszukiwania


                Po piętnastominutowej przerwie mieliśmy się spotkać ponownie na kolejne głosowanie nad prezentem urodzinowym dla Kasi. Większość osób planowo była gotowa jednak brakowało dwóch, których niedawno minęłam w przejściu na zewnątrz restauracji. Postanowiliśmy poczekać na nich jeszcze przez pięć minut. W tym czasie goście, aby się nie nudzić postanowili wypić jeszcze po jednym dużym piwie z kufla ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Po upływie tego czasu dwójki osób wciąż nie było. Zaczęłam się o nich martwić i postanowiłam ich poszukać. Kiedy wstałam od stołu i powiedziałam reszcie znajomym, że idę ich poszukać, od stołu wstała również Ula i powiedziała, że idzie ze mną na poszukiwania. Pierwszym miejscem, do którego udałyśmy się sprawdzić była łazienka jednak tam ich nie znalazłyśmy. Potem musiałyśmy się rozdzielić aby sprawdzić jeszcze trzy sale znajdujące się w tym budynku, gdyż było dość sporo ludzi. Myślałyśmy, że może gdzieś siedzą z kieliszkami z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka i flaszce dobrej wódki z innymi znajomymi, którzy przez przypadek spotkali na papierosie na zewnątrz i zaprosili ich do innego stolika w innej Sali. Umówiłyśmy się z Ulą, że po przepatrzeniu wszystkich kątów i aby się nie szukać to spotykamy się koło baru obok dużego szklanego świecznika z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka.  

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.