Wyjazd


Witam,
Kilka dni temu zadzwoniono do mnie z pytaniem, czy potwierdzam chęć pobytu w Rabce Zdroju. Tak się już utarło od kilku lat, że tam jeżdżę w czerwcu na trzy tygodnie. W tym roku, gdy tylko wybuchła ta cała pandemia, spisałem ten wyjazd na straty. Jednakże okazuje się, że można. Więc ochoczo potwierdziłem chęć pobytu. Teraz trzeba się spakować. No i oczywiście, żaden wyjazd tak długi nie może się obejść bez szkła stołowego firmy Glassworks. Muszę wziąć ze sobą przynajmniej ze dwie szklanki, karafkę i jakiś dzbanek. Trzeba będzie coś wybrać z mojej kolekcji szkła stołowego Glassworks. Nie jest łatwo, bo nie może to być przesadnie ekskluzywna sztuka, bo jak się zbije, to by była wielka strata. Jednak musi to być coś, co lubię. Na szczęście szkło Glassworks, zawsze prezentuje się świetnie. Jednak różnorodność przyprawia o zawrót głowy.
W końcu po blisko godzinnemu zastanawianiu się i oglądaniu różnych szklanek, dzbanków i karafek, wybrałem dwie solidne szklanki, dzbanek z przydymionego szkła, oczywiście ręcznie wykonany i karafkę chłodzącą. Mam nadzieję, że czerwiec będzie cieplejszy od maja i taki sprzęt się w ogóle przyda. Teraz pozostaje jedynie wszystko tak zapakować, by się nie zbiło i przetrwało ze mną cały urlop.


Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.