Grzegorz

Minęły dwa tygodnie od rozmowy pana dyrektora Firmy Glassworks z Pauliną, która jest osobistą sekretarką dyrektora. Paulina kontaktowała się z mężem tylko telefonicznie i właśnie dzisiaj grzegorz wrócił z trasy. Otrzymał pięć dni wolnego czego bardzo się cieszył. Dzieciaki witając tatę, natychmiast rzuciły mu się na szyję i nie chciały od niego odejść. Tata był zmuszony do różnych zabaw, musiał grać w piłkę, w szachy, córeczka pokazywała ojcu swoje nowe lalki, a synek chwalił się dobrymi stopniami z matematyki i języka polskiego. Zabawa trwała do późnego wieczora i tata musiał dzieciaki położyć do łóżeczek. Gdy zasnęły to cichutko wyszedł z pokoju zamykając delikatnie drzwi, aby się nie obudziły. Chciał porozmawiac z żoną. Poszedł do stołowego pokoju i jakież było jego zdziwienie, gdy zobaczył nakryty stół na dwie osoby, a Paulina akurat nalewała czerwone wino do lampek. Grzegorz pod szedł do swojej żony, ucałował ją i razem usiedli przy stole. Zaczęli jeść co prawda późną kolację, wcześniej nie było na to czasu. Grzegorz bardzo się zdumiał takim wystawnym przywitaniem, Ale był bardzo głodny, więc sięgną po przygotowane pyszności i nakładał na talerz. Jedzenie bardzo mu smakowało i gdy już dobrze sobie pojadł, zapytał Pauliny o co chodzi. Żona z radością przedstawiła mężowi całą rozmowę z dyrektorem firmy Glassworks i zapytała Grzegorza co on o tym sądzi…. Grzegorz wstał, podszedł do barku i wyciągną bardzo dobry alkohol, który lubi Paulina i poprosił o kieliszki. Żona kieliszki umyła, wytarła czystą ściereczką i postawiła na stole. Grzegorz napełnił kieliszki dobrym trunkiem i wzniósł to Ast za cudowny pomysł pana dyrektora, który rozwiązał wszystkie problemy z do pilnowaniem i wychowywaniem dzieci. Stwierdził, że Paulina ma bardzo dobrego i wyrozumiałego dyrektora.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.