Imieniny Seniora

Nadszedł dzień imienin, najstarszego członka rodziny, który od 10 lat cieszył się zdrowiem i był na zasłużonej emeryturze. A, że rodzina była bardzo duża, więc trzeba było zorganizować dwie imprezy, aby nikt nie poczuł się urażony i się nie obraził. Senior rodziny Bronisław bardzo nie lubił tych hałaśliwych imprez, na których czuł się źle i nie potrafił się odnaleźć. Najchętniej uciekł by tam gdzie pieprz rośnie, a nawet do lasu, który znajdował się bardzo blisko domu, Ale dokładnie wiedział i zdawał sobie sprawę, że rodzina zacznie go poszukiwać w Najgęstszych zagajnikach i na pewno by go odnalazła, a wówczas narobiliby mu wstydu. A więc dziadek Bronisław pokornie przebrał się w garnitur i zszedł po schodach na dół do salonu, który już był pięknie przystrojony i czekał na gości, którzy Nadjeżdżali swoimi samochodami. Prawie połowa rodziny była zatrudniona w firmie Glassworks, a więc wszystkie stoły były nakryte Wyrobami z tej firmy. Najpiękniejsze były serwisy do kawy, które na białych obrusach Ślicznie się prezentowały. A na białychfiliżankach w okół brzegów, były ręcznie namalowane czerwone, maleńkie Różyczki, a Nad nimi był namalowany cieniuSieńki zielony pasek. Talerzyki pod te filiżanki nie były duże. Naokoło talerzyka został wytłoczony Wzorek ażurowy, który był zielony i pięknie się komponował z filiżanką, która na nim stała. W Salonie postawiono również w kątach małe stoliki, na których dumnie prezentowały się ogromne dzbany z wodą na bukiety kwiatów, które Pan Bronisław otrzymywał w wielkich ilościach. Prawie na wszystkich imprezach najczęściej rozmowy toczyły się w oku firmy Glassworks, bowiem większość rodziny tam była zatrudniona.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.