Mam ochotę.
Tym razem szkło barowe, szklanki, kufle, kieliszki nie były
głównym obiektem zainteresowania.
Tym razem najważniejszą rolę pełniło szkło stołowe, oraz
szklany dzbanek na kompot.
Kompot wiśniowy oczywiście. Tak to pora obiadowa się
zbliżała.
Pomysł na posiłek miałem gotowy.
Młode ziemniaczki posypane koperkiem, kotlet schabowy w
złotej, chrupiącej panierce,
surówka wiosenna, na podstawie mizerii, nieco wzbogacona.
Całość pyszna po prostu. To całkiem proste danie do
zrobienia i nie wymagające wiele czasu i trudu.
Wszystko zależy od ruchu w restauracji w której zamawiam.
Czasami czekam czterdzieści minut, a czasami godzinę, rzadko
dłużej.
Telefon do ręki i gotowe. Jedzenie przyjechało i można oddać
się niebiańskiej rozkoszy.
Restauracja z której zamawiam nigdy mnie nie zawiodła.
Zawsze jedzenie jest świeże i smaczne.
Po jedzeniu czas na relaks. Odpoczynek musi być jak się
pojadło do syta.
Siedzę sobie wygodnie na tarasie i popijam kawę, tak
zapobiegawczo gdyż przypuszczam że
po takim obżarstwie dopadnie mnie ochota na sen. Nie lubię w
zasadzie drzemek popołudniowych.
Mi osobiście nie służą, nigdy mi nie służyły. Zawsze
budziłem się z takiej drzemki
z gorszym samopoczuciem. Ja nie wiem o co chodzi, ale tak
mam.
W tej chwili właśnie mam ochotę. Wiadomo na co.
To nic dziwnego, prawie zawsze mam ochotę. Dobrze jest móc
zaspokajać swoje potrzeby bez trudu.
Wstaję więc i idę do kuchni, sięgam do lodówki po garnek i
odlewam sobie sporą porcję,
taki spory kufel barszczu czerwonego. Podgrzany i
przyprawiony na ostro jest naprawdę wyborny.
Na barszcz zawsze mam ochotę.
Komentarze
Prześlij komentarz