Szach mat


Witam wszystkich blagierów    dzisiaj napisze jak zawsze cos szkle A wiec słuchajcie parę dni temu  pojechałem na turniej drużynowy w  szachy turnie trwał 9 dni był rozgrywany trybem szwajcarskim punkty  w turniej drużynowym się liczy grupowo jako drużyna w drużynie grało po trzech zawodników ja grałem z kolega Karolem i Mateuszem zajęliśmy 5 miejsce w drużynach co uważam za dobry wynik  chociaż na pewno fajniej by było byś na podium  tak w ogóle  na turnieju byliśmy w Pokrzywnej   niedaleko granicy z Czechami  bardzo ładne miejsc dużo krajobrazowych widoków  z hotelem niestety tak średnio trafiliśmy  ale nie najgorzej  na turniej było bardzo fajnie miło było się spotkać ze znajomymi szachistami pograć  ale chyba trochę odbiegłem od tematu  pewnego dnia jak wybraliśmy się na spacer po górach jak wracaliśmy  ze spaceru natrafiliśmy  na stragany obok kościoła chyba był odpust czy cos takiego  i ja właśnie na tych straganikach  ujrzałem cos bardzo pięknego a mianowicie świecznik az na 10 małych sieczek  był bardzo długi o kwadratowych kształtach był z przezroczystego szkła   z bardzo ładnym delikatnym zdobieniami na dodatek był wykonany przez hutę Glass Works co dodatkowo mnie namówiło na zakup bo to moja ulubiony wykonawcza szkła    wiec bez zastanowienia go kupiłem bo bardzo mi się spodobał o szkle to na dzisiaj to tyle  do następnego postu pozdrawiam

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.