Może Grecja



Dziś dowiedziałem się sporo ciekawostek o Grecji.
Pijąc poranną słodką kawę z odrobinką koziego mleka oglądałem w telewizji śniadaniowej
Wiele ciekawych informacji, faktów i mitów o greckim świecie.
Ateny, greckie wyspy, wspaniałe morze, wspaniała kuchnia i wspaniali ludzie.
Brzmi dobrze, dobry kierunek na wakacje, choć trochę za daleko.
Przy tej okazji dowiedziałem się trochę o polskich Atenach. To również ciekawy region polski.
Tak siedzę i słucham tych rewelacji, nakręcam się na jakiś wyjazd wakacyjny.
Nie koniecznie do Grecji i niekoniecznie do Aten, ale może jakieś morze, a może jakieś jezioro, wolałbym w góry. Najlepiej to góry nad pięknym morzem.
Marzenia, marzenia, jak to dobrze pomarzyć.
Na razie to powinienem załadować szkło stołowe i szklanki, kufle, kieliszki, do zmywarki.
Nikt, a już na pewno żaden Grek nie pozmywa naczyń za mnie, mogę liczyć jedynie na zmywarkę.
Mam jednak coś z przeciętnego Greka bez wątpienia.
Powoli, powoli, nie ma pośpiechu. Do fajna zasada, podoba mi się.
Może by tak zamieszkać na stałe na jakieś przyjemnej małej wysepce greckiej. 
To jak by nie było to spore ryzyko, poziom wód na kuli ziemskiej wciąż się podnosi.
Nie, odpada za duże ryzyko. Za gorąco i za mokro.
Klimat Podkarpacia odpowiada mi bardzo więc na razie nie wybieram się nigdzie.
Na dodatek mam za dużo szkła, szkło stołowe, szkło dekoracyjne, szkło barowe szklane wazony,
szklane świeczniki, jak z tym wszystkim mam lecieć do dalekiej Grecji. Na samą myśl osłabia mnie.
Musiałbym prosić chyba Herkulesa o pomoc. Zgodziłby się?
Wątpię.


Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.