Sąsiedztwo



Sąsiedztwo może być zaskakujące, kompletnie nieprzewidywalne, męczące i wnerwiające.
Kupując mieszkanie w nowo wybudowanym bloku, na nowym osiedlu gdzie zamieszkają głównie
młodzi ludzie, rodziny z małymi dziećmi, te małe urocze dzieciątka są oczywiście najczęściej
rozdartymi potworami, nie mamy raczej szans na spokojne życie. Tylko że to powinno być oczywiste.
Tak właśnie wyglądają te nowoczesne osiedla.
Do tego szczęścia za które musimy płacić co miesiąc nie małą ratę przez trzydzieści lat może dołączyć
jeszcze mała niespodzianka. Cienkie ściany, bo tak tylko się dzisiaj buduje, szybko nasze przytulne
gniazdko zamieniają w koszmar nie do wytrzymania. Co możemy na to poradzić?
W sumie nic, sytuacja patowa.
Kilka razy dziennie szkło stołowe, szklanki, kieliszki, kufle, wazon i szklany świecznik,
Dzwonią tańcując na pułkach i po stole w regularnym solidnym rytmie wojskowym.
Nie, nie, sąsiadem nie jest wcale emerytowany major,
czy inny Członek orkiestry wojskowej, choć ta historia ma wiele wspólnego z tak zwanymi członkami.
Trzeba przyznać że dźwięki mają dobry rytm, odgłosy wokalne nieco dzikie i do poprawy raczej,
na dłuższą metę jest to jednak męczące. No ale co poradzić taka robota.
Za szklany chaos w mojej kuchni odpowiedzialna jest w zasadzie miła, atrakcyjna i urocza
młoda dziewczyna. Do tego jeszcze pracowita jak pszczółka. Nie można mieć pretensji, każdy orze
jak może, jednak gdybym wiedział jakie będę miał sąsiedztwo to podjął bym inne decyzje.
Jak się tak zastanowię to nie jest tak tragicznie, jeszcze żadne szkło mi nie strzeliło.




Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.