Sąsiedztwo
Sąsiedztwo może być zaskakujące, kompletnie
nieprzewidywalne, męczące i wnerwiające.
Kupując mieszkanie w nowo wybudowanym bloku, na nowym
osiedlu gdzie zamieszkają głównie
młodzi ludzie, rodziny z małymi dziećmi, te małe urocze
dzieciątka są oczywiście najczęściej
rozdartymi potworami, nie mamy raczej szans na spokojne
życie. Tylko że to powinno być oczywiste.
Tak właśnie wyglądają te nowoczesne osiedla.
Do tego szczęścia za które musimy płacić co miesiąc nie małą
ratę przez trzydzieści lat może dołączyć
jeszcze mała niespodzianka. Cienkie ściany, bo tak tylko się
dzisiaj buduje, szybko nasze przytulne
gniazdko zamieniają w koszmar nie do wytrzymania. Co możemy
na to poradzić?
W sumie nic, sytuacja patowa.
Kilka razy dziennie szkło stołowe, szklanki, kieliszki,
kufle, wazon i szklany świecznik,
Dzwonią tańcując na pułkach i po stole w regularnym solidnym
rytmie wojskowym.
Nie, nie, sąsiadem nie jest wcale emerytowany major,
czy inny Członek orkiestry wojskowej, choć ta historia ma
wiele wspólnego z tak zwanymi członkami.
Trzeba przyznać że dźwięki mają dobry rytm, odgłosy wokalne
nieco dzikie i do poprawy raczej,
na dłuższą metę jest to jednak męczące. No ale co poradzić
taka robota.
Za szklany chaos w mojej kuchni odpowiedzialna jest w
zasadzie miła, atrakcyjna i urocza
młoda dziewczyna. Do tego jeszcze pracowita jak pszczółka.
Nie można mieć pretensji, każdy orze
jak może, jednak gdybym wiedział jakie będę miał sąsiedztwo
to podjął bym inne decyzje.
Jak się tak zastanowię to nie jest tak tragicznie, jeszcze
żadne szkło mi nie strzeliło.
Komentarze
Prześlij komentarz