Ania

 Ania, to żona Andrzeja, który pracuje w firmie Glassworks, na kierowniczym stanowisku i to Andrzej zawsze odwozi dzieci do szkoły. Dawno się tak umówili, gdyż Ania pracuje w szpitalu na trzy zmiany jako pielęgniarka. Słyszała, jak Andrzej wołał dzieci, aby zeszły na dół i wpadła do kuchni, aby szybko zrobić im kanapki, o których całkiem zapomniała. Jakież było jej zdumienie, gdy spojrzała na stół i zobaczyła 3 Paczuszki leżące na stole. A więc każdemu dziecku wręczyła pojemnik z kanapkami i przytulając każdego z osobna wyprawiła ich na dół do taty. Sama podeszła do okna, aby jeszcze pomachać im na do widzenia. Kiedy samochód ruszył i straciła go z oczu, odwróciła się na pięcie i stwierdziła, że najpierw musi sobie zrobić jeszcze jedną kawę, bowiem oczy jej się same zamykają. Bardzo lubiła kawę z ekspresu, a więc z szafki wyciągnęła filiżankę, którą napełniła Aromatyczną kawą. Filiżankę postawiła na stole w kuchni i przyniosła sobie mały notatnik, aby napisać, co musi przygotować na jutro na wyjazd, na to grzybobranie. Niestety, całą rodzinką będą musieli bardzo rano wstać, aby móc dojechać do lasu, który wcześniej sobie upatrzyli. Ten las znajdował się od ich domu ponad 100 km.Musi pamiętać, aby dzieci ubrać odpowiednio, aby Kleszcze w lesie nie miały do dzieciaków dostępu. Ania kleszczy zawsze się bała i brzydziła, również zdawała sobie sprawę, jakie przenoszą choroby po ukąszeniu człowieka. Jako pielęgniarka zawsze dbała o zdrowie dzieci i całej rodziny.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.