Grzybobranie

 

Bardzo szybko minęły wakacje i przyszedł dzień 1 września. Jest 5 rano i cisza w mieszkaniu, wszyscy smacznie śpią. Nawet za oknem mały ruch. Dopiero o godzinie szóstej zaczną częściej jeździć autobusy i tramwaje, zabierając ludzi do pracy, a dzieci i młodzież do szkoły. Pierwszy obudził się Andrzej. Najpierw zerknął w okno, a później na smacznie śpiącą żonę – Anię i znów przytulił głowę do poduszki, aby choć 5 minut dłużej poleżeć. Andrzej rano kochał łóżko i nie lubił wczesnego wstawania, ale niestety praca. Za chwilę zadzwonił budzik, który szybko wyłączył, aby nie obudzić żony. Wstał i poszedł do Łazienki. Szybko się umył i ubrał i skręcił do kuchni i jakież było jego zdziwienie, jak zobaczył żonę, która stawiała na stole piękne kanapkii herbatę. A więc pod szedł do żony i ucałował ją, dziękując za śniadanie. Andrzej pracował w firmie Glassworks i codziennie pierwszy wychodził z domu do pracy. A więc usiedli razem przy stole, aby spokojnie zjeść śniadanie i zaplanować cały dzień. A mieli o czym rozmawiać, bo wiem mieli trójkę dzieci w wieku szkolnym. A dziś pierwszy dzień w szkole i dzieci musiały być galowo ubrany, w białe bluzeczki i granatowe Spódniczki, a chłopcy w białe koszulę i granatowe spodnie. Gdy zjedli śniadanie, to Andrzej wstał i zebrał szklanki i Talerzyki, i włożył do zmywarki. Zapytał żony, czy życzy sobie kawy. Ania kiwnęła głową, że tak, bowiem miała jeszcze pełną buzię. Andrzej pod szedł do szafy czki, wyjął dwie filiżanki z podstawkami i zrobił w ekspresie kawę z pianką taką, jaką lubi żona. Znów usiadł na krześle i nagle poinformował żonę, że jutro jest sobota i rano całą rodziną wyjeżdżamy na grzybobranie, które organizuje jego Zakład pracy, a autokar będzie z firmy Glassworks. A Ania NATO stwierdziła, w takim razie cieszę się, że dzisiaj wzięłam sobie urlop w pracy i będę mogła przygotować dzieciaki na ten jutrzejszy wyjazd. Później trochę ciszej dodała, wiesz, mógłbyś mnie trochę wcześniej poinformować o takich wycieczkach, a nie zaskakiwać mnie i stawiać pod ścianą. Takie wyprawy trzeba zawsze z głową przygotować.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.