Gorąca herbata

 

            Bardzo się ucieszyłam kiedy Kasia przyniosła na tacy duży szklany dzbanek ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka napełniony gorącą herbatą oraz pięć szklanek do kompletu z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka, bo po dwugodzinnym spacerze z domu do siostry bloku trochę zmarzłam i marzyła mi się jakaś ciepła herbatka. Ja usiadłam na fotelu w rogu pokoju, a reszta znajomych, których przyprowadziła usiedli przy dużym okrągłym stole. siostra postawiła tacę na stole i usiadła pomiędzy dwoma mężczyznami. Kiedy zauważyła, że usiadłam w najdalszym miejscu w salonie to szybko wstała i z drugiego pokoju przyniosła drewniane krzesło i postawiła go obok swojego. Potem zwracając się do mnie poprosiła abym dołączyła do nich. Gdy już siedziałam przy stole zaczęła przedstawiać wszystkich swoich gości, bo żadnego wcześniej nie miałam okazji poznać. Na końcu przedstawiła mnie. Kiedy uprzejmości mieliśmy już za sobą powiedziała, że są to osoby z jej nowej pracy. Zdziwiona popatrzyłam na nią i zapytałam co to za praca. Równie zdziwiona, że nie wiem powiedziała, że przecież parę dni temu występowała w reklamie reklamując szkło stołowe, szkło barowe i szkło dekoracyjne z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Kiedy powiedziała o szkle z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka to przypomniałam sobie o tym fakcie. Zmieszana chwyciłam za szklany dzbanek z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka i nalałam sobie do szklanki gorącego napoju.  

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.