Spacer

 

Witam wszystkich blagierów    dzisiaj napisze jak zawsze cos szkle A wiec słuchajcie parę dni temu wybrałem się na długi saper po Kielcach tak  chodząc z dwie godziny trochę się zmęczyłem i pomyślałem ze dobrze by było gdzieś sobie usiądź i napis się czegoś zimnego orzeźwiającego najlepiej jakaś knajpka restauracja wiec w tym celu wszedłem na wujka gogle sprawdziłem gdzie w pobliżu jest takie dobrodziejstwo  okazało się ze 20 min drogi od mnie jakieś 2 kilometry wiec postanowiłem przejść się jeszcze  kawałek i się zrelaksować pod dojściu do restauracji podszedłem do baru i  spytałem panią  barmankę co by mi zaproponowała na orzeźwienie ochłodzenie się trochę zaproponowała mi drinka nie miałem zamiaru pic dziś alkoholu ale mydle sobie jeden drink nie Zaskodzi  wiec się zgodziłem na propozycje nie wiem czego dokładnie się składał drink ale był bardzo  dobry i  orzeźwiając na pewno była tam  cytryna i limonka ale co jeszcze ciężko powiedzieć drink ogólnie me zachwycił ale po zanim tez mi się bardzo spodobała szklanka do drinka była bardzo wysoka ale wąska szklanka ogólnie była formie spirali i u samej góry wykrzywiała się w jedna stronę ale przez to ze była bardzo gruba na samym dole nie wywracała się nawet pusta co było  bardzo fajne bo efekt był taki jak by się wywracała  szklanka mi się Bardzo spodobała wiec postanowiłem poszukać w interniście i zakupić taka szklaneczkę  i się udało znalazłem zestaw takich szklanek firmy Glass Works na dzisiaj to tyle pozdrawiam

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.