Łabędzie
Dwóch starszych Panów
skierowała swoje kroki do bramy, która prowadziła ich do parku. Przekroczyli
otwartą małą furtkę i weszli na szeroką alejkę, która skierowała ich nad mały
Staw, umieszczony w samym środku tego parku. Już z daleka było widać niebieską
taflę wody, a na niej 3 pływające białe Łabędzie. Pan Janek przychodził prawie
codziennie, gdy była Ładna pogoda. Nie znosił deszczu i nigdy w takie dni nie
wychodził z domu. Miał ze sobą w płóciennym woreczku, podsuszoną bułkę,
pokrojoną w małe kawałeczki, którą zawsze karmił Łabędzie. To zajęcie sprawiało
mu przyjemność i satysfakcję. Chleba nie wolno dawać ptakom, powiedział do swojego
kolegi, gdyż po chlebie ptaki chorują, bolą ich Brzuszki. Ludzie nie zdają
sobie sprawy, że chlebem nigdy nie karmi się żadnych ptaków. Zbliżyli się do
tafli wody, a Łabędzie natychmiast zobaczyły pana Janka i zaczęły się do niego
zbliżać. Łabędzie podpływały spokojnie i dostojnie, z podniesionymi do góry
szyjami. Franek nagle się cofnął, jakby się przestraszył, a Janek odwrotnie,
zbliżył się do brzegu. zatrzymał się i zaczął karmić Łabędzie, które chętnie
łykały małe kawałki bułki. Gdy woreczek się opróżnił, Janek wrócił do Franka i
ruszyli w powrotną drogę. Postanowili wstąpić do restauracji na jakiś obiad,
bowiem bardzo byli głodni. Wiesz, ten Staw w całości, zafundowała miastu Firma
Glassworks, oraz cały wystrój w Okół niego. Widziałeś te płaczące wierzby,
które pochylały się nad stawem? W tych ciemnych, zarośniętych krzakach,
niedostępnych dla człowieka są gniazda łabędzi. Odnaleźli restaurację i usiedli
przy wolnym stoliku, na którym stała napełniona zimną wodą karafka, a na tacy
szklanki firmy Glassworks.
Komentarze
Prześlij komentarz