Dobry wybór

 

                Po smakowitym śniadaniu i pysznej czarnej kawie z filiżanki ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka dostałam takiej energii do życia, że nabrałam kolejnej chęci do wyjścia z kijkami na dłuższy spacer do drewnianej chatki w środku lasu. Ubrałam się szybko i czekałam gotowa na Andrzeja. Myślałam, że jemu szybciej zejdzie ze zbieraniem się. Jednak ku mojemu zdziwieniu drugie tyle czasu stracił niż ja. Gdy mnie zobaczył w korytarzu ubraną i gotową do wyjścia powiedział, żebym się nie grzała i pomału już schodziła na zewnątrz, a on mnie zaraz dogoni. Faktycznie jeszcze nie doszłam do drzwi wyjściowych kiedy kolega był już przy mnie. Chwycił mnie za rękę i powiedział, że chce mi coś pokazać w piwnicy. Po schodach zeszliśmy do piwnicy i otworzył drugie drzwi z kolei. Weszliśmy do środka i moim oczom ukazał się piękny szklany wazon ze szkła dekoracyjnego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Zupełnie się tego nie spodziewałam, że za parę chwil ten przepiękny przedmiot będzie należał do mnie. Andrzej wziął go do ręki i wręczył mi go osobiście. Mówiąc, że dość długo zastanawiał się nad tym, czy będzie mi się bardziej podobał szklany wazon, czy szklany świecznik ze szkła dekoracyjnego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Dokonał dobrego wyboru, bo świecznik już miałam, a szklanego wazonu z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka jeszcze nie.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.