Mocna szklanka

 

Witajcie,

Ostatnio zdradziłem wam, że moja kolekcja szkła stołowego i dekoracyjnego firmy Glassworks tak się rozrosła, że już półki są przeładowane i niebawem nie będzie gdzie już dokładać tych wszystkich pięknych: świeczników, wazonów, szklanek, kieliszków, półmisków czy innych dzbanków. Dziś rano zebrałem tego żniwa. Jak co rano wstałem, umyłem się i zacząłem ubierać. Niestety w pewnym momencie spadły mi skarpety. Jeszcze trochę zaspany, schyliłem się po nie i gdy się podnosiłem, walnąłem głową w spód półki. Oczywiście każdy, kto kiedykolwiek uderzył się w półkę, wie, iż to przyjemne nie jest. Jednak na samym uderzeniu się nie skończyło, bo przecież na półce stało szkło, a dokładniej szklanki firmy Glassworks. Szklanki zadźwięczały, a jedna z nich stojąca na brzegu spadła na mnie. Odbiła mi się od głowy i spadła. Jakimś jednak cudem się nie rozbiła. Mimo, że głowa bolała srodze, to jedna bardzo się ucieszyłem, że ta piękna, ręcznie robiona szklanka firmy Glassworks przetrwała upadek i jest cała. Niestety chwila nieuwagi, plus przepełnione od szkła stołowego i dekoracyjnego półki i już mało brakło, a kolekcja by się uszczupliła. Trzeba będzie w perspektywie czasu pomyśleć o nowych półkach, bo miejsca brakuje i to robi się niebezpieczne. Bo przecież nie zrezygnuje ze swojej kolekcji szkła stołowego i dekoracyjnego…

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.