Na topie

 

                Kiedy wróciłam do domu ze spaceru zamarzyła mi się gorąca herbatka malinowa w mojej ulubionej szklance ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Trochę zmarzłam, bo na zewnątrz było dość dużo poniżej zera. Więc nie czekając długo postawiłam szybko wodę na kuchence i przygotowałam sobie szklankę z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Kiedy woda się zagotowała zalałam herbatkę malinową, z którą poszłam do salonu. Włączyłam telewizor i podeszłam do stojącego na komodzie szklanego wazonu ze szkła dekoracyjnego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. W wazonie stał piękny bukiet z różnych kwiatów. Schyliłam się i zaciągnęłam się pięknym zapachem kwiatów. Kiedy odwróciłam głowę w stronę telewizora, aby sprawdzić co aktualnie jest wyświetlane zobaczyłam w reklamie mój szklany wazon z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka przed, którym aktualnie stałam i z identycznym bukietem kwiatów w środku. Było mi bardzo miło, że posiadam w domu coś nowoczesnego i będącego na topie. Kiedy go pierwszy raz zobaczyłam w sklepie to nie wywarł na mnie takiego najlepszego wrażenia. Dopiero, gdy podeszła do mnie ekspedientka i zaczęła go zachwalać postanowiłam ją posłuchać i sprawić sobie mały prezent. Oprócz tego wazonu miła pani zachwalała mi również szklany świecznik ze szkła dekoracyjnego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka, który również mi się bardzo spodobał jednak jego zakup zostawiłam na inny czas.   

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.