Prezentacja cz. 2

 

Następnego dnia koło dziewiątej rano przyjechał Krzysiek z żoną. Gdy weszli od razu zabrałem ich do pokoju z moją kolekcją szkła stołowego i dekoracyjnego firmy Glassworks. Powiedziałem żonie Krzyśka, że wstępnie trochę szkła wybrałem, ale oczywiście może sama sobie dowolnie powybierać. Gośka natychmiast wzięła się do roboty. Była pod wrażeniem szkła, które posiadam i miała ewidentnie problem z wybraniem tego, co by chciała. Pochwaliła mój wybór świeczników i wazonów i większość z tego, co wybrałem, uznała za odpowiednie. Do tego wszystkiego jeszcze dobrała kilka innych dzbanów i kielichów, po czym wszystko to delikatnie spakowaliśmy do pudeł i zaczęliśmy wynosić do samochodu. Cała logistyka odbyła się bez żadnych problemów i  niedługo potem już wszystko było w mieszkaniu Krzyśka i Gośki, gdzie znajdowało się jej studio. Tam Gośka zaczęła wszystko ustawiać. To chyba zajęło jej najdłużej. W końcu jednak była usatysfakcjonowana i cała sesja nagraniowa i zdjęciowa się rozpoczęła. Oczywiście Gośka wspomniała o szkle stołowym i dekoracyjnym firmy Glassworks, które towarzyszyło jej prezentacji. Gdy potem obejrzałem całość, byłem pod wrażeniem. Szkło Glassworks, nie było tylko jakimś tam tłem, ale było uzupełnieniem całości. Świeczniki i wazony pyszniły się swoim blaskiem wyraźnie. To było naprawdę coś. Po całej sesji, wszystko wróciło na szczęście w stanie nienaruszonym na swoje miejsce w mojej kolekcji szkła stołowego i dekoracyjnego.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.