Worki na szkło
Pod koniec miesiąca zawsze wzrasta ciśnienie, nie mam na
myśli tego atmosferycznego
ma się rozumieć. Robota zawsze jakoś tłucze się z tyłu głowy
i przeszkadza.
Nie to żebym nie lubił swojej roboty, ale sami rozumiecie,
wszystkiego można mieć dość.
Pod koniec miesiąca mam ochotę jeść na papierowych
talerzykach i pić z kukurydzianych kubeczków.
Wiadomo że trochę przesadzam, ale szkło zaczyna mnie otaczać
jak wataha wilków czyhających
tylko na mój błąd, na przykład żebym sięgną po kufel.
Nie da się uciec od
szkła, więc nie próbuje nawet.
Jeśli będzie już naprawdę źle to mam rozwiązanie całkiem
proste.
Śmieciarze wywożą szkło dwa razy w miesiącu.
Na razie mam się jeszcze całkiem nieźle, pływam na
powierzchni i to w ładnym stylu.
Szkło stołowe, szkło dekoracyjne, wazony, kufle, karafki i
takie tam świecidełka.
Wszystko to krąży wokół mojej głowy w rozsądnym na razie
tempie.
Mam już koncepcję na scenariusz do niezłego horroru.
To jednak wciąż się rozwija i dojrzewa więc trzeba jeszcze
poczekać.
Horror o szkle to równie dobry pomysł jak ptaki, węże,
pająki, samochody, bo to też już
było przerabiane, atakujące pszczoły, Marsjanie czy potężne
gady rodem z Japonii,
bo jak dobrze pamiętam to właśnie Japończycy wymyślili
pierwsi Godzillę.
Nad pomysłem trzeba dużo popracować no i tu pętla się
zamyka.
Znów szkło zmusza mnie do ciężkiej pracy.
Jak dobrze kojarzę to worki na szkło są zielonego koloru, to
kolor nadziei.
Komentarze
Prześlij komentarz