Wystawa

 

Witajcie,

Otwarto przynajmniej na razie częściowo teatry, Galerie i inne muzea czy kina. Dlatego też wreszcie, choć pewnie na nie długo wracają do życia wystawy. Udało mi się na taką dostać, choć liczba miejsc była bardzo ograniczona z wiadomych względów. Tą wystawą oczywiście była wystawa szkła stołowego i dekoracyjnego. Oczywiście przede wszystkim interesowało mnie szkło stołowe i dekoracyjne firmy Glassworks. Dlatego też sprawdziłem, czy szkło tego producenta będzie. Oczywiście okazało się, że jest. No i się nie zawiodłem. Po przybyciu na miejsce okazało się, że piękne świeczniki, wazony, dzbanki, zestawy szklanek oraz kielichy górują nad innymi ze stanowiska firmy Glassworks. Oczywiście nie był bym sobą, gdybym niczego nie kupił. Moja kolekcja musiała się wzbogacić o kolejny ręcznie wykonany, bogato zdobiony wazon firmy Glassworks. Już niedługo totalnie zabraknie mi miejsca na te wszystkie piękne szklane cacka…. Jednak tym razem uznałem, że jakoś jeszcze wazon szklany się zmieści, choć ten akurat egzemplarz mały nie był. Ale wiadomo, jak miłośnikowi coś się spodoba, to już nie odpuści. Mimo że na wystawie nie było dużo ludzi, bo być nie mogło, to jednak impreza była udana. Producenci i projektanci szkła stołowego i dekoracyjnego nie próżnują i cały czas wymyślają nowe wariacje, wzory i kształty. Miejmy nadzieję, że jak wszystko kiedyś wróci do normy, to wystawy i targi szkła powrócą do swojej świetności.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.