Ciekawość przyjaciółki

                Kiedy przyjaciółka przyszła ze sklepu i uroczyście oświadczyła mi, że wszystko kupiła i o niczym nie zapomniała, bo po wyjściu z mieszkania spotkała na klatce Pawła i razem z nim udała się na zakupy. Dobrze, że z nią poszedł to pomógł jej w wyborze najlepszego wina w szklanej karafce ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka oraz przy zakupie szklanych kieliszków z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Opowiadała o nowo poznanym mężczyźnie, a moim sąsiedzie w taki sposób, że byłam już pewna, że się jej podoba. Cieszyłam się bardzo, bo ostatnio wszyscy mężczyźni, których poznawała okazywali się totalnymi idiotami. Tu mogłam poświadczyć, że Paweł jest miły, mądry i bardzo przystojny. Wszyscy sąsiedzi wypowiadali się o nim zawsze pozytywnie i z życzliwością. Zawsze służył radą i nikomu nie odmówił pomocy. Ewa męczyła mnie, abym powiedziała jej wszystko co wiem o Pawle. Bardzo go lubiłam jednak nie interesował mnie na tyle aby znać całe jego życie osobiste. Za parę minut miałyśmy iść do niego na kawę, więc przy filiżance ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka, a potem przy lampce wina mogła dowiedzieć się wszystkiego co by ją naprawdę interesowało. Wiedziała, że ze mnie już nic więcej nie wyciśnie, więc popędzała mnie tylko, abym szybko się zbierała, bo już nie może się doczekać kiedy go zobaczy i to jak sobie urządził mieszkanie.

 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.