Zakupy w miłym towarzystwie

 

                Ja się położyłam na łóżku aby chwilkę odpocząć przed wizytą u sąsiada na czwartym piętrze, a Ewa zaproponowała, że w czasie jak ja będę leżeć to ona pójdzie do sklepu i kupi coś słodkiego do kawę w szklanych filiżankach ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka, na którą zaprosił nas przystojny Paweł. Bardzo byłam zadowolona z tego , że nie muszę z powrotem się ubierać i gonić po schodach do sklepu. Kiedy Ewa wyszła i zamknęła za sobą drzwi na klatce usłyszałam jakieś rozmowy między dwoma osobami. Myślałam, że to sąsiad z naprzeciwka jednak po uważnym wsłuchaniu się w dobiegające głosy rozpoznałam uroczy śmiech sąsiada z czwartego piętra. Byłam już pewna, że Ewa wróci ze sklepu nie tylko z czymś słodkim, ale i z niejedną szklaną karafką ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. I miałam całkowitą rację, bo po dwudziestu minutach ponownie usłyszałam ciche rozmowy za drzwiami Ewy i Pawła. Kiedy weszła do domu od razu przyszła do mnie do pokoju i z radością oświadczyła, że kupiła parę kawałków pysznego jak dla niej placka i dwie butelki czerwonego wina oraz trzy szklane kieliszki ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka, bo spotkała po drodze Pawła i razem z nim robiła zakupy.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.